Charming Memories. Pandora Bracelets

Written by Gosia - June 30, 2014

I like the jewellery that helps me to keep my memories alive. My cheerful moments. My holiday trips, as well as work successes and other important days from my calendar. But on the other hand, I’ve never liked the ostentatious character of the popular engravings with names, dates and inscriptions – they are supposed to remain private, intimate. They should belong just to me and to the other person which is connected to it, while the jewellery itself should remain symbolic.

Lubię biżuterię, która zamyka w sobie wspomnienia. Momenty. Wyjazdy wakacyjne, małe sukcesy w pracy, ważne daty. Nigdy nie przepadałam jednak za ostentacyjnością grawerunków z imionami, datami i dedykacjami – bo wszystko to powinno pozostać intymne, tylko nasze; moje oraz osoby, z którą się łączy. Biżuteria natomiast jest i powinna pozostać symboliczna.

Pandora bracelet with cat charm and violet beads

For long time I wasn’t convinced to wear the Pandora bracelets, but I needed something that would be changing along with me. I needed to build something that I wear; not fast, but from the very beginning. The bracelet was perfect for the purpose.

Długo nie mogłam się przekonać do bransoletek Pandora. Decyzja zapadła, kiedy zdałam sobie sprawę, że potrzebuję czegoś, jakiegoś stałego elementu w biżuterii, którą noszę, który będzie zmieniał się jednocześnie ze mną, i który będę mogła sukcesywnie rozbudowywać, od samego początku. Bransoletki tego typu nadają się do tego celu wręcz idealnie.

Biaggi Beads on Pandora Bracelet

My first bracelet – above – is built with Biaggi silver and Murano glass beads, set up together with various shades of white and gray beads from Polish jewellery stores, Apart. I wanted it to remind me about the sea, so it contains mainly silver figurines of the water creatures and shells, as well as beautiful Italian beads made of glass that looks exactly like the elements of the coral reef.

Moja pierwsza bransoletka – powyżej – zbudowana jest ze szklanych i srebrnych koralików Biaggi, a także z dostępnych w polskich sklepach Apart koralików ze szkła Murano w odcieniach bieli i szarości. Chciałam, by przypominała mi o morzu – składa się więc w większości ze srebrnych koralików w kształcie morskich stworzeń i muszli, a włoskie koraliki ze szkła wyglądają dokładnie tak, jakby pochodziły z podwodnej rafy.

Pandora Bracelet - glass and silver beads

My second bracelet is like a bouquet of memories. Primarily, it’s a tiny Pandora charm with Brandenburger Gate from Berlin, that reminds us (Mom has the same charm on her bracelet) about the great time we spent during our holiday in Germany last year. It’s also a japanese maneki neko lucky cat from Pandora, which was given to me on the day before my very difficult and important journey, as well as various shades of pink and violet colours (I was never courageous enough to wear them before).

Moja druga bransoletka to z kolei mnóstwo wspomnień. To przede wszystkim koralik Pandora z malutką przywieszką w kształcie Bramy Brandenburskiej z Berlina, który nam obu (Mama ma taki sam) przypomina o świetnych, zeszłorocznych wakacjach, a także (również z serii srebrnych koralików Pandora) japoński kot machający łapką na szczęście, którego dostałam na dzień przed ważną i trudną dla mnie podróżą. To też odcienie fioletu i różu, na które nigdy przedtem się nie odważyłam uważając, że kolorystyka ta jest dla mnie zdecydowanie za słodka – w biżuterii jednak wygląda całkiem w porządku.

Two pandora bracelets with glass beads

Pandora Bracelet – 249 zł
Pandora Silver Beads – 99 zł-280 zł
Apart Glass Beads – 39zł-80zł
Apart Silver Beads – 79zł +

Living On a Suitcase

Written by Gosia - June 27, 2014

The first removal I’ve made on my own was hell. I had only my small personal suitcase and I’ve been standing in front of a huge pile of books (well, not as huge as it is today) and the full set of beautiful porcelain for one. My new flat was located on the top of a quite big hill, and I simply cannot forget how mad I was when I’ve been lugging this goddamn suitcase from the main station in Gdynia to Gdańsk over and over again, through whole two weeks.

I move often. My average time between removals during last six years is 5-6 months. And, to be honest, apart of this first removal about which I’ve just told you, I like moving at all. It became the integral part of my lifestyle. Every time I move, I encounter something new, amazing and good. Every removal is like a new beginning. Quite often it means also a new city to live in.

Moja pierwsza samodzielna przeprowadzka odbywała się przy pomocy jednej walizki, a do przewiezienia miałam całe mnóstwo książek (mimo wszystko, dużo mniej, niż teraz) i pełen zestaw ślicznej porcelany dla dwóch osób. Nowe mieszkanie znajdowało się na sporej górce, a ja z przekleństwami na ustach taszczyłam walizkę z dworca głównego w Gdyni tam i z powrotem… przez dwa tygodnie.

Przeprowadzam się często, według średniej liczonej z ostatnich sześciu lat – co 5-6 miesięcy. I, za wyjątkiem tej pierwszej, szalenie męczącej przeprowadzki, mówiąc szczerze – całkiem je lubię. Bo każda przeprowadzka to nowy początek. Nowe mieszkanie, nowe otoczenie, a bardzo często – nowe miasto.

beautiful removal boxes from Ikea

Lately, I moved just few weeks ago, completely aware that this is the last time when I move in Poland, before my emigration. This had affected few of my decisions, such as flat – I chose quite small area in the centre of Gdańsk city, nearby to all of my beloved historical sights and buildings, as well as to the sea. I want simply to enjoy them before I go.

Ostatni raz przeprowadziłam się niecały miesiąc temu, mając świadomość, że to moja ostatnia przeprowadzka w Polsce przed emigracją. Miało to ogromny wpływ na wybór mieszkania; zdecydowałam się na skromny, acz zadbany metraż w centrum ukochanego Gdańska, w starym budownictwie, w bliskości ulubionych zabytków i morza, którymi chcę nacieszyć się przed wyjazdem.

Mirror and candles on the floor vintage flat

I love simplicity. Because of that, my new place was empty when I came in and I’ve decided to buy few cheap but comfortable furniture pieces to make my homelife complete. I’ve picked two simple LACK tables from Ikea store and plain rack frame for hangers with my clothes, apart of the wardrobe. I don’t need much to feel happy, I’m not very into sitting on a comfy couch through the whole day, so apart of this kind of furniture, I chose beautiful, natural pillows and blankets, as well as cotton bedclothes.

Uwielbiam prostotę. Właśnie dlatego wybrałam niemal puste mieszkanie, do którego dokupiłam kilka wygodnych, acz bardzo prostych sprzętów i mebli; dwa stoliki LACK z Ikei i zwyczajny, biały wieszak na ramiączka z ubraniami, idealnie zastępujący garderobę. Nie potrzebuję wiele, by czuć się szczęśliwa w mieszkaniu i zdecydowanie nie jestem typem kanapowego kota, który mógłby spędzić cały dzień w bezruchu na fotelu – do mebli dobrałam więc naturalne poduszki i koce, podobnie jak bawełnianą pościel.

Moleskine notebook on the MacBook with coffee

linen bedclothes and natural blanket

Zara clothes on hanger

Most probably, my cat is the last one to say “I love these removals”. Although he gets acclimated to the new places very quickly, he seems to hate the whole process of moving. Last time I’ve paid the price of completely scratched-to-blood hands and forearms, but the view from the top level of the tenement and the free space of the flat seem to reward Gustav whole this removal hell.

Najmniej z tego wszystkiego zadowolony jest Gustaw, który jakkolwiek do nowych miejsc przyzwyczaja się bardzo szybko, to samego procesu przeprowadzki zdecydowanie nie lubi. Ostatni raz przypłaciłam podrapanymi rękami, ale widok z ostatniego piętra na ruchliwe centrum miasta i wolna przestrzeń mieszkania chyba mu wszystko wynagradzają.

Cat sitting in the window

Cat in blanket, cat with books

Beautiful Life, Beautiful North: Gdańsk

Written by Gosia - June 25, 2014

SONY DSC

Gdańsk is a unique city – many cultures and many stories are connected in its history.

Gdańsk jest specyficznym miastem – w jego historii przeplatają się dzieje wielu kultur, a samo miasto ma niepowtarzalny charakter…

SONY DSC

The atmosphere of Gdańsk is unique and I haven’t met similar mood in any other city I’ve been living or just hanging around. Thanks to the history and architecture – they’re special, but I know, that also people are different there, as well as cultural program offered by the city to its habitants. Gdańsk is much more “alive” in comparison to the Warsaw – I was really surprised with that fact.

Ten nastrój, którego nie spotkałam w żadnym innym mieście, w którym mieszkałam, to nie tylko historia, czy architektura – to też ludzie – przekonałam się na własnej skórze, że Gdańsk pod względem kulturalnym jest miastem o wiele żywszym niż Warszawa… Nie muszę Wam mówić, jak mnie ten wniosek zaskoczył, bo to po Stolicy spodziewałam się największej dostępności kultury…

SONY DSC

One of my favorite old bookstores, placed near to the old part of Motława river

Jeden z moich ulubionych antykwariatów książkowych, położony nad samą Motławą…

SONY DSC

Fresh, aromatic breads baked and exhibit for sale in the beginning of St. Dominic’s Fair

Świeże, pachnące chleby wystawiane na sprzedaż podczas tegorocznego Jarmarku Dominikańskiego

SONY DSC

The Church of Saint Mary – the biggest gothic church in the world built of brick, and its miniature made of bronze, serving as a guide for blind people. By touch, they can learn the shape of the church, its architecture and the most important details of its history, written with Braille’s alphabet near to the sculpture. The miniature is placed near to the church entrance and it’s really beautiful in its details.

Bazylika Najświętszej Marii Panny – największa ceglana świątynia na świecie i jej miniaturka z brązu – odlew przygotowany dla niewidomych, by i oni mogli poznać kształt i architekturę tego kościoła oraz najważniejsze informacje o jego historii, zapisane alfabetem Braille’a. Miniaturka znajduje się przed wejściem do bazyliki i zachwyca detalami.

SONY DSC

Mariacka Street, with its beautifully preserved lintels, so characteristic for Gdańsk and its tenements. This is the only street that kept its historical shape in the area of Main City district, because… it was too narrow for modernisation and construction of the planned tram line.

Ulica Mariacka, pięknie zachowane nadproża, charakterystyczne dla Gdańska. To jedyna ulica, która zachowała swój historyczny kształt w Głównym Mieście, bo… była za wąska, by ją modernizować i podpinać do linii tramwajowej!

SONY DSC

The Długa Street, in the background – the city hall building – everyday on 12 o’ clock a beautiful melody is played by the carillions placed in the tower. Behind the building – a way leading to so called “Green Gate” and the Motława river.

I ulica Długa, w tle – ratusz, który w południe wygrywa przepiękną melodię, a dalej – dojście do Zielonej Bramy i Motławy.

Długo zastanawiałam się, który Gdańsk Wam pokazać – kolorowy, wiosenno-letni, czy też czarno-biały, jesienno-zimowy – bo moje miasta są dwa, a oba równo uwielbiam, oba wciągają w swoje uliczki, oba fascynują historią… Myślę jednak, że na odcienie szarości przyjdzie jeszcze czas… :)

Back To Venice – Millefiori Beads

Written by Gosia - June 23, 2014

Today I want to take you back to Venice for a while, apart of fact I’ve been writing about its treasures in some other blogpost, some time ago.
Famous Venetian mosaics of Murano Island are not topic just for a one note – I’ve realized it when we sat together with my Mom in her livingroom and we dived into the depths of our ancestors’ jewelry caskets. You know, how fast time is passing, when we discover the wonderful past of our grandmothers and grand-grandmothers, don’t you?

W dzisiejszej notce chciałabym na chwilę zabrać Was z powrotem do Wenecji, o której skarbach pisałam już kiedyś tutaj.
Słynne, weneckie mozaiki z Murano to temat na niejedną notkę – dotarło to do mnie w chwili, kiedy usiadłam razem z moją Mamą w jej salonie i wspólnie zanurzyłyśmy się w przepaściste szkatułki naszych przodkiń (jak szybko wtedy mija czas wie pewnie każda i każdy z Was – przeszłość wciąga, a nic nie fascynuje tak bardzo, jak życie naszych ciotek, babek i prababek…).

Antique Millefiori Beads from Murano Venice

This heavy mosaic necklace was made before the Second World War and it was a property of my grandmother. Meeting with this old piece was very inspiring – as a result, I’ve made some research about the millefiori technique and well, I was surprised with the new informations (apart of that, I felt the desire of coming back to the literature of early Italian renaissance age, but that’s a different story ;)).

First goods made with millefiori technique were found by the archaeologists in the area of the ancient Mesopotamia, and they’re dated for 2.000 years B.C. The items that have been discovered belong mainly to the field of the decorative art of everyday use – simple shaped worship vessels. I was strongly surprised that millefiori came to Europe from this region – usually we connect it with northern parts of Italy.

How early millefiori looked like?

Ciężkie, mozaikowe korale sprzed wojny, które nosiła swego czasu pewna siwowłosa dama z mojej rodziny, zainspirowały mnie do nieco głębszego wglądu w historię techniki millefiori – naprawdę, nie spodziewałam się, że nowe informacje o jednej z moich ulubionych technik jubilerskich zaskoczą mnie i… skłonią do powrotu do świata włoskiej literatury renesansu w wolnym czasie (ale to już inna historia ;) ).

Pierwsze wyroby, w których archeolodzy odnaleźli elementy wykonane techniką millefiori, datowane są na drugie tysiąclecie przed naszą erą, a zlokalizowane były w obszarze starożytnej Mezopotamii. Odkryte przedmioty to przede wszystkim proste w kształcie, choć bogato zdobione naczynia o przeznaczeniu kultowym… i to właśnie stamtąd, z krainy Żyznego Półksiężyca, technika millefiori przywędrowała do miejsca, które – do niedawna – błędnie uznawałam za jej kolebkę – na terytorium obecnych Włoch.

Jak niegdyś wyglądało millefiori?

Roman Empire Millefiori

First completely preserved millefiori bead – 3rd Century B.C., Rome

Pierwszy w całości zachowany koralik millefiori – III wiek p.n.e., Rzym

Millefiori_beads,_1920s

Millefiori beads made in Venice, Murano, circa 1920.

Weneckie paciorki millefiori z Murano, około 1920.

When I looked on the photo above – I’ve just reminded myself these old, fascinating necklace of my beloved aunt Ursula (she was keeping it in the silky handkerchief in the safest place of her jewelry casket). The necklace is incredibly sophisticated in its design and well – my three tiny necklaces are nothing in comparison to Ursula’s old beauties.

Gdy spojrzałam na zdjęcie powyżej – zobaczyłam korale starutkiej, białowłosej Urszuli, zawinięte w delikatny jedwab, ukryte bezpiecznie w szkatułce. Korale, których bogactwo wzoru i dostojność przewyższają nędznie w porównaniu wyglądające moje trzy sznurki weneckich paciorków;

Antique Millefiori Beads from Murano VeniceAntique Millefiori Beads from Murano VeniceAntique Millefiori Beads from Murano Venice

I love the feeling connected with discovering new facts about old, well known things, as well as this fascination and excitement when I repair them and give them a fresh, healthy look. The necklace shown in this post was broke some time ago – it sprang up, and the beads landed and rolled on the floor. Somebody managed to save the majority of them and to strung them again together. Who knows when it took place? The thread is still very old and very weak… one of the beads has crushed and remained as a useless piece of porcelain in the casket, until my Mom decided to do something useful with it – she designed an extravagant and original silver ring (visible on the photo below).

Pięknie jest czasem dowiadywać się czegoś nowego o starych, dobrze znanych rzeczach. Pięknie jest też przywracać im blask, a nawet ratować je od zniszczenia – sznur korali, który dziś Wam pokazałam, pewnego dnia przerwał się, a mozaiki potoczyły się po posadzce. Większość z nich udało się uratować i nawlec z powrotem – kto wie, jak dawno temu? Nić wciąż jest przecież bardzo słaba i bardzo stara… jeden z korali jednak pękł i przez lata przechowywany był w oddzielnym pudełeczku, niby relikwia po starym świecie, za którym tęskno… moja Mama znalazła dla niego zastosowanie, zaniósłszy go do złotnika i projektując srebrną oprawę ekstrawaganckiego pierścionka – na zdjęciu poniżej;

Antique Millefiori Beads from Murano Venice

Don’t you think sometimes, that things – just as people – have their own memories, experiences and worlds, that can be so surprising and fascinating in comparison to our everyday routine…?

Czy nie wydaje Wam się czasem, że przedmioty – jak ludzie – mają swoje wspomnienia, przeżycia i światy, które potrafią smakować tak nadzwyczajnie i tak inaczej niż nasza codzienna rutyna…?

Summer Solstice and St. John’s Fair

Written by Gosia - June 21, 2014

Jarmark Świętojański Poznań

Traditional St. John’s Fair is being celebrated in Poznań since 1975, but its origin begins in 16th or – more regularly – in 17th century, when many traders and merchants from different countries flocked to the city with their goods for sale. The most popular (and most wanted) articles were quite common and don’t seem to be something extraordinary in our modern understanding – wool and wheat grain. Just few hundreds years later, in 19th century, St. John’s Fair became attractive as the occasion for meetings of local gentry and graced by various dance or theatre performances.

After II World War the tradition of St. John’s Fair in Poznań has been revived in ’70s of the 20th century. The event was popular because of the possibility of buying scarce goods, which were not available in normal stores on account of communism and its consequences.

Jarmark Świętojański Poznań

Today, the Fair is commonly known as cultural event and touristic attraction. Its value has dramatically dropped; I remember beautiful market stalls with antiques – furniture as well as jewellery, porcelain and other knick knacks – they disappeared. Of course, you can still buy there linen clothes and some silver trinkets, but they’re worth nothing and usually overpriced. If you’re hungry of such things, you can buy them in the Internet, without participating in artificial simulacra, designed especially for tourists.

Jarmark Świętojański w Poznaniu tradycyjnie odbywa się od trzydziestu dziewięciu lat. Tradycja zaczęła się w XVI lub XVII wieku, jarmarki odbywały się jednak już wcześniej, ale nieregularnie.
Do miasta przybywali kupcy z wielu krajów, oferując różnorodność towarów, które na co dzień były niedostępne. Mimo to, na targu dominował handel zbożem i wełną, które były najbardziej wówczas pożądane. W XIX wieku jarmarki zaczęły pełnić też funkcję towarzyską dla wielkopolskiego ziemiaństwa, a udział w nich zaczęli brać nie tylko kupcy, ale też tancerze, kuglarze i trupy teatralne.

Jarmark Świętojański Poznań

Po II wojnie światowej tradycję Jarmarku Świętojańskiego wznowiono w latach ’70 ubiegłego wieku – można na nim było kupić deficytowe towary, których w warunkach ówczesnego systemu politycznego nie można było zdobyć w sklepach. Dziś najciekawsze stoiska to handlarze antyków i wytwórcy rękodzieła, corocznej imprezie towarzyszy też wiele wydarzeń kulturalnych (na przykład występy teatrów ulicznych, koncerty).

Jarmark Świętojański Poznań

Jarmark jednak upada. Dostępność towarów takich, jak na przykład lniana odzież, biżuteria artystyczna stała się bardzo duża, wszystko można dziś nabyć przez Internet. Ceny na Jarmarku są wygórowane, a ludzie ubożeją – miejsce lubianych przeze mnie, wartościowych kramów ze starą biżuterią i meblami zajęły więc tandetne pamiątki dla turystów, o których zapomni się w trzy dni po wyjeździe z miasta.

Symulacyjność produktu turystycznego, jakim jest Jarmark, zwyczajnie zaczęła mnie przerażać.