Mysteries of Paris: Le Peletier antiques

Paryż to nie tylko pokazy mody, butiki sławnych projektantów. To nie tylko Place Vendôme, którego wystawy ociekają tandetnym, choć niesamowicie drogim złotem i kamieniami szlachetnymi, tak chętnie nabywanymi przez przybyszów z krajów arabskich czy Rosji. Paryż to również – a dla mnie przede wszystkim – Le Peletier, część IV dzielnicy – dzielnicy żydowskiej, tchnącej jeszcze pięknem Belle Epoque. To właśnie tam znajdują się antykwariaty księgarskie, jubilerskie i domy aukcyjne. I to tam można odnaleźć prawdziwy urok przedmiotów, które doskonale przechowują emocje, duszę i wspomnienia, jakie niegdyś ulokowali w nich ich właściciele.

Paryż, Le Peletier, antykwariat jubilerski

Zaskoczyło mnie bogactwo i różnorodność tego, co można znaleźć w tamtejszych antykwariatach; zarówno biżuteria złota, jak i nieliczna srebrna, a także platynowa, to w znakomitej większości prawdziwe jubilerskie arcydzieła. Delikatnie, starannie szlifowane szmaragdy, rubiny, szafiry, odważnie i jasno cięte diamenty. Każdy pierścionek, każda brosza opowiadają pewną historię – wystarczy przyjrzeć się bliżej, by dostrzec zatarte niemal w wyniku użycia punce, wyraźnie zużycie obrączki, czy też ślady złotniczych napraw, mających ratować ukochaną przez kogoś rzecz.

Paryż, Le Peletier - antykwariat jubilerski

Myślą, która nie mogła się nie pojawić była ta jednocześnie stanowiąca pytanie o historię towarzyszącą każdej z tych rzeczy; nakładając na palec ukochane przez kogoś złoto, z radością stwierdzając, że rozmiar pasuje tak idealnie, w pewien sposób dziedziczę kawałek jego życia. Staję się właścicielką czyichś wspomnień (nawet, jeśli nie ma wśród żywych nikogo, kto mógłby mi je opowiedzieć). Uczestniczę w ciągłości czyichś smutków, a może i szczęścia – od kogo prezentem był ten pierścionek? I w jakiej intencji był podarowany? Czy to zaręczyny? Czy to prezent od przyjaciółki wyjeżdżającej na emigrację? A może spadek po matce, babci…? Albo samodzielnie kupiony symbol wolności, po uporczywym i trudnym rozwodzie…?

Paryż, Le Peletier - antykwariat jubilerski

I czy jestem gotowa na przyjęcie czyjejś historii w siebie? Czy obie opowieści – poprzedniej właścicielki tego, co noszę na palcu lewej dłoni – i moja własna – będą chciały być razem, tworzyć spójną całość…?

To jest ryzyko, które niesie z sobą wejście w świat stareńkich, pięknych przedmiotów – tych, o których nie wiemy, komu i w jakich okolicznościach towarzyszyły wcześniej. Tych, które nie zostały oswojone przez nasze mamy, babcie i siostry. Nie wyobrażam sobie jednak siebie bez tego ryzyka – przyjmuję w siebie historie miast, w których żyję. Śmiało dopisuję własne ich rozdziały. Biżuteria, książki, ludzie i wilgotne ulice jesiennego Paryża – bez nich nie byłabym już sobą.

Paryż, Le Peletier, antykwariat jubilerski